Wraz z odwilżą jaka nastąpiła w restrykcjach pandemicznych, szachiści mogli wrócić na deski i ponownie cieszyć się grą turniejową twarzą w twarz.
W dniach 1 sierpnia do 8 sierpnia we Wrocławiu odbył się Festiwal im. Adolfa Anderssena, w którym wystąpiło dwóch zawodników Gedanensis, Paweł Kaczanowski (autor tekstu) oraz Radosław Rycyk. Na pewno nastroje były bojowe, a oczekiwania co do osiągniętych wyników duże, a jak rzeczywistość je zweryfikowała?
Radosław Rycyk 6/9 pkt. – na pewno miało być lepiej ale nie ma co narzekać. Początek turnieju Radka można porównać do stereotypowego startu w turnieju Anisha Giriego. Cztery remisy w pierwszych czterech rundach. Po czwartym remisie coś pękło w Radku i uznał, że kolejnego remisu to on nie przyjmie. I w tym momencie rozpoczęło się u niego pasmo trzech zwycięstw pod rząd. W przedostatniej rundzie przydarzyła się jedyna porażka Radkowi, która na pewno zabolała, ponieważ wygrana w 8 rundzie plasowała by Radka w bardzo dobrej pozycji do wygrania nagrody finansowej. Zły smak po niej Radek zatarł bardzo gładką wygraną w ostatniej rundzie i tym samym, cały występ można uznać za solidny, a niewielka strata rankingowa jest prawie niezauważalna.
Paweł Kaczanowski 5/9 pkt. – słaby turniej w moim wykonaniu. Turniej rozpoczął się dla mnie kiepsko pomijając wygraną z pierwszej rundy. Dwa razy stanąłem w wygrywających pozycjach i dwa razy brakowało wykończenia. Jednak to nie zachwiało moją pewnością siebie, ponieważ skoro dwa razy stanąłem w wygranej sytuacji to znaczy, że muszę po prostu postawić kropkę nad “i”. Pozwoliło mi to wrócić na właściwe tory w kolejnych dwóch rundach, ale później znowu przyszła porażka w kompletnie wygranej końcówce. Znów seria dwóch zwycięstw i ostatnia runda najbardziej niechlujna runda w moim wykonaniu sprawia, że komentarz może być tylko jeden – “kiepsko”. Takie turnieje się zdarzają ważne by wciągnąć z nich właściwie lekcje i wrócić odpowiednio przygotowanym do następnego turnieju.
A teraz kilka pozycji z partii moich i Radka, w których należy znaleźć wygrywających ruch lub kombinację:
Ostatnim ruchem mojego przeciwnika było 1.Gg5, na który z góry byłem przygotowany. Motyw taktyczny jest bardzo popularny, i zawsze należy go mieć z tyłu głowy. I tak po 1…Gxf2 2.Kf1, Bc5 3.Sd5, Sxd5 4.cxd5, Hxg5 i białe mając dwa piony mniej się poddały.
Pozycja oferuje bardzo ładną forsowną kombinację rozpoczynającą się od ruchu 1.g4, Sg7 (1…Sd5, Ge7 +-) 2.Gf7, a5 3.Ge7, a4 4.bxa4, bxa4 5. Gxd6 i w następnym ruchu wieża wchodzi za uciekającego pionka, a jeśli zostanie zagrane 5…Wh8, czarne nie są w stanie uniknąć mata na po 6.Wd7. Niestety przy partii podczas liczenia wariantów pionek „a” w mojej głowie mi uciekał i nie zdecydowałem się na ruch g4, a w konsekwencji partię przegrałem.
Nic nadzwyczajnego, a jedynie przerwanie komunikacji między figurami wykorzystując motyw związania w pozycji. Ruchem wygrywającym jest? 1…, d3.
Radek otrzymał fenomenalną pozycję czarnymi, w której aktywność jego figur góruje nad figurami przeciwnika. Jak czarne powinny zagrać w pozycji, zmuszając białe do ogromnych ustępstw? 1…Sb4 i po tym ruchu białe zmuszone były zagrać 2.Kd2 i pozycja białych pęka w szwach.
Pionkożerstwo nie popłaca! Przeciwniczka Radka połakomiła się na „darmowy” materiał, jej ostatnim ruchem było 1.Hxa7. Napotkała serie wtrąconych ruchów 1…He5+ 2.g3, He1 3.Hb7, Rc1 4.Wd8+, Kh7 5.h4 i tutaj Radek nie znalazł obiektywnie najsilniejszego 5…Wc2!, ale 5.Hxf2 wystarczyło by przejść do wygranej końcówki.